• العربية (arabski)
    • Български (bułgarski)
    • Čeština (czeski)
    • Dansk (duński)
    • Deutsch (niemiecki)
    • Ελληνικά (grecki)
    • English (angielski)
    • Español (hiszpański)
    • Français (francuski)
    • Magyar (węgierski)
    • Italiano (włoski)
    • Nederlands (holenderski)
    • Português (portugalski)
    • Română (rumuński)
    • Русский (rosyjski)
    • Svenska (szwedzki)
    • More Languages...
True Life in God - Official website
Skip to content
  • Polski
    • العربية (arabski)
    • Български (bułgarski)
    • Čeština (czeski)
    • Dansk (duński)
    • Deutsch (niemiecki)
    • Ελληνικά (grecki)
    • English (angielski)
    • Español (hiszpański)
    • Français (francuski)
    • Magyar (węgierski)
    • Italiano (włoski)
    • Nederlands (holenderski)
    • Português (portugalski)
    • Română (rumuński)
    • Русский (rosyjski)
    • Svenska (szwedzki)
    • More Languages...
Menu
  • ORĘDZIA
    • Orędzia
      • Czym są „Orędzia”?
      • Poczytaj
      • Posłuchaj
      • Duchowość
      • Pismo odręczne
      • Co mówi Kościół?
    • Select
      • Orędzia według daty
      • Orędzia Anioła
      • Najnowsze orędzia
      • Modlitwy z Orędzi
      • Losowane orędzie
      • Wyszukiwanie
    • By Theme
      • Jedność w różnorodności
      • Uczczenie Matki Bożej
      • Proroctwa o Rosji
      • Proroctwa
      • Eucharystia
      • Inne tematy
    •  
    • Close
  • KSIĄŻKI
      • Księgarnia
      • Pliki pdf i e-booki
      • Przeglądaj książkę online
      • Przeglądaj pierwotny rękopis
      • Niebo istnieje, ale piekło także
    • Close
  • MISJA
    • Spotkania Vassuli na całym świecie
    • Pielgrzymki ekumeniczne
    • Międzynarodowe rekolekcje
    • Grupy modlitewne
    • Beth Myriam – Pomóż potrzebującym
    • Wezwanie międzyreligijne
    • „Rozpowszechniajcie Orędzia!”
    • Wiadomości
    • Close
  • JEDNOŚĆ w RÓŻNORODNOŚCI
    • ODKRYJ DROGĘ DO JEDNOŚCI
    • Close
  • ŚWIADECTWA

      • Orędzia „Prawdziwe życie w Bogu” dotknęły głęboko milionów dusz na całym świecie. Osoby z różnorakich kultur i środowisk zaświadczyły o cudach, uzdrowieniach i co najważniejsze, o prawdziwych i trwających zmianach życiowych, jakich doświadczyły.

        Orędzia zostały także poświadczone przez chrześcijańskie duchowieństwo, zakonników i hierarchię z wielu obrządków.

        Wezwanie nie jest skierowane jedynie do chrześcijan. Żydzi, muzułmanie, buddyści, hinduiści i inni również rozpoznali dobry wpływ, jaki „Prawdziwe życie w Bogu” wywarło na świat.

        POSŁUCHAJ, CO MÓWIĄ LUDZIE
    • Close
  • NA TEMAT
      • Vassula Rydén – Narzędzie Orędzi
      • Zbliżenie się mojego Anioła – O tym, jak do Vassuli zbliżył się jej Anioł Stróż
      • Radio PżwB – Nadaje Orędzia
      • Magazyn PżwB (TLIG Magazine) – Działania, sprawozdania i duchowe nauki na całym świecie
      • Zdjęcia i filmy – Różne materiały
      • Odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania – W obronie Vassuli i PżwB
      • Kontakty – Ogólne i lokalne kontakty oraz stowarzyszenia narodowe
      • Inne witryny PżwB – Więcej wiadomości o PżwB i Orędziach
    • Close
  •  
    • Search for:
      OR
      Select a Message by date
    • Close
› Na temat
Zbliżenie się mojego Anioła

Na początku

Na początku jedną z pierwszych rzeczy, które mój anioł stróż przelał na papier, był rysunek serca; ze środka serca narysował różę, tak jakby wyrastała ona z serca. Następnie łagodnie i jeszcze ku mojemu wielkiemu zdumieniu przedstawił się jako mój anioł stróż, Daniel. Wprawił mnie w osłupienie, ale jednocześnie w wielką radość. Byłam tak szczęśliwa, że prawie latałam po domu, moje stopy ledwo dotykały ziemi i powtarzałem głośno: „Jestem najszczęśliwszą osobą na ziemi i jestem prawdopodobnie jedyną osobą na ziemi, która mogła porozumiewać się w taki sposób ze swoim aniołem!”

Następnego dnia mój anioł powrócił do mnie tak jak wcześniej. Spędzałam na rozmowie z nim niekończące się radosne godziny. Następnego dnia powrócił znowu, ale tym razem, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, przyprowadził ze sobą mnóstwo aniołów z różnych chórów. Czułam, że nagle zostały otwarte szeroko bramy nieba, ponieważ mogłam z łatwością wyczuć ten wielki ruch aniołów z góry. Wszyscy wyglądali na podekscytowanych i szczęśliwych, tak jak wtedy, gdy ktoś oczekuje, że wydarzy się coś wspaniałego. Ze sposobu, w jaki się radowali, zrozumiałam, że w niebie odbywa się uczta i świętują. Następnie wszyscy aniołowie zaśpiewali jednym głosem te słowa: „Nadchodzi szczęśliwe wydarzenie!” Wiedziałam, że cokolwiek to będzie, dotyczy mnie bezpośrednio, jakkolwiek bardzo starałam się zgadnąć, nie mogłam powiedzieć, co to było. Refren ten był śpiewany przez cały dzień, z tymi samymi słowami i tylko kilkoma minutami ciszy pomiędzy nimi. Za każdym razem, gdy niebo się otwierało, aniołowie powtarzali ten sam refren.

Pierwsze słowa, jakie mój anioł wypowiedział o Bogu, były następujące: „Bóg jest przy tobie i cię kocha”. Musiałam wówczas bardzo zranić Pana, ponieważ Jego słowa nie wywarły na mnie żadnego wpływu. Kiedy mój anioł wypowiedział te słowa o Bogu, pamiętam, że myślałem, że to normalna rzecz dla anioła, ponieważ aniołowie żyją przy Bogu. Nie odpowiedziałam, a mój anioł nie dodał nic więcej.

Zaledwie kilka dni później mój anioł zmienił nagle do mnie nastawienie i zauważyłam, jak bardzo stał się poważny. Bardzo uroczystym głosem poprosił mnie o przeczytanie Słowa. Udałam, że nie wiem, co oznacza Słowo i zapytałem o znaczenie. Na to mój anioł stał się jeszcze bardziej poważny, mówiąc mi, że bardzo dobrze wiem, o co mu chodzi, mimo wszystko powiedział mi, że jest to Pismo Święte. Miałam już odpowiedź na języku i powiedziałam mu, że nie mam go w domu. Powiedział, że wie, że go nie mam. Poprosił mnie, abym poszła i przyniosła jedno. Kłócąc się z nim, powiedziałem, że prosi mnie o coś niemożliwego, ponieważ w kraju muzułmańskim, w którym wtedy mieszkałem (Bangladesz), księgarnie nie sprzedawały Biblii. Powiedział, że powinnam natychmiast udać się do Szkoły Amerykańskiej, do której chodził mój syn, i przynieść jedną z ich biblioteki. Zastanawiałem się, czy iść, czy po prostu zostać w domu i odmówić. Inną rzeczą, która wprawiała mnie w zakłopotanie, było to, jak zareaguje na to mój mąż i wszyscy moi przyjaciele. Po prostu nie mogłam sobie wyobrazić siebie stojącej przed nimi z Biblią! Już myślałam o miejscach w domu, gdzie mogłabym ją ukryć, gdybym przyniosła ją do domu. Ale widząc grobowy wyraz twarzy mojego anioła, postanowiłam być mu posłuszna. Poszłam więc do szkoły i zobaczyłam kilka Biblii na półkach. Wybrałam jedną i przyniosłam do domu. Otworzyłam ją i zacząłem czytać, tak jak prosił mnie mój anioł. Mój wzrok padł na psalmy: Czytałam, ale nie mogłam zrozumieć ani jednego słowa. To był znak od Boga, ukazujący mi, jak bardzo byłam ślepa.

Oczyszczenie

Mój anioł powrócił do mnie, wciąż bardzo poważny i zganił mnie za pewne czyny, które popełniłam w życiu, a które bardzo nie podobały się Bogu. Następnie zganił mnie za to, że rzuciłam Bogu w twarz Jego darami, darami, które mi dał, ale których w ogóle nie doceniłam. Następnie zaczął mi przypominać i pokazywać grzechy, z których się nigdy nie wyspowiadałam. Pokazał mi je jak na ekranie. Przypomniał mi o tym zdarzeniu i o tym, jak bardzo obraziło ono Boga. Ale najsurowsze wyrzuty, jakie otrzymałam, dotyczyły odrzucenia Bożych darów. Mój anioł powiedział mi, że zaprzeczanie i odrzucanie Jego darów jest dla Boga wielką obrazą. Sprawił, że zobaczyłam swoje grzechy oczami Boga, tak jak widzi je Bóg, a nie tak jak my je widzimy. Były one tak potworne, że gardziłam samą sobą, gorzko płacząc. Ten stan, w którym się znalazłam, był, jak później zrozumiałam, łaską od Boga, abym szczerze żałowała. Pokazano mi moje grzechy tak krystalicznie czyste, odsłaniając wnętrze mojej duszy tak otwarcie, że czułam się tak, jakbym została wywrócona na lewą stronę. Nagle uświadomiłam sobie, jak musieli czuć się Adam i Ewa po tym, jak zgrzeszyli, gdy Bóg podszedł do nich w Swoim Świetle, stając przed nimi. Moja dusza była odkryta i wystawiona na pokaz; czułam się naga, odrażająca i brzydka. Mogłam tylko powiedzieć swemu aniołowi pośród szlochów, że nie zasługuję na godziwą śmierć i że będąc taka, jaka jestem, tak całkowicie nikczemna, powinnam umrzeć i zostać pocięta na drobne kawałki i wyrzucona hienom.

To oczyszczenie musiało trwać prawie tydzień. Odczuwałam je jakby ogień, oczyszczający ogień, który oczyszczał wnętrze mej duszy, i naprawdę było to bardzo bolesne doświadczenie.

„Ojcze nasz” nauczane przez naszego Stworzyciela

Po tym doświadczeniu, które mnie zdruzgotało, objawił mi Się Bóg, nasz Przedwieczny Ojciec. Nie widziałam Go oczami duszy, tak jak zwykłam widzieć mojego anioła, ale wiedziałam, że to On i słyszałam Go. Pamiętam, że moja reakcja była taka: „Ach, to Bóg i może nam teraz pomóc!” Dlatego zapytał mnie: „Czy naprawdę wierzysz, że mogę ci pomóc?” A ja odpowiedziałem Mu: „Tak!”, po czym podeszłam do okna i powiedziałem Mu: „Popatrz! Popatrz, jaki stał się świat!” Chciałam Mu pokazać, jaki stał się świat. Bóg nie skomentował tego, ale poprosił, abym pomodliła się do Niego „Ojcze nasz”. Pomodliłam się do Niego „Ojcze nasz”, podczas gdy On był ze mną, słuchając, a kiedy skończyłam, powiedział, że nie jest zadowolony ze sposobu, w jaki to powiedziałam, ponieważ modliłam się zbyt szybko. Powtórzyłam więc wszystko jeszcze raz, ale wolniej. Ponownie powiedział mi, że nie jest zadowolony, ponieważ się ruszam. Poprosił, abym pomodliła się jeszcze raz. Pomodliłam się ponownie i w końcu Bóg powiedział, że nadal Go to nie zadowala. Modliłam się tak kilka razy, ale za każdym razem mówił, że nie jest zadowolony. Zaczęłam się zastanawiać, zaczęłam się zastanawiać, czy każe mi odmówić w ciągu jednego dnia wszystkie „Ojcze nasz”, których nie odmówiłam przez te wszystkie lata! Zaczęłam rano, a była już noc. Nagle był zadowolony, bo na każde zdanie, które wypowiadałam, mówił z zachwytem: „Dobrze!” Spróbuję podać przykład, aby wyjaśnić, co tak naprawdę się wydarzyło:

Gdyby pewnego dnia odwiedził was krewny, którego nigdy wcześniej nie spotkaliście, ponieważ mieszkał w innym kraju; na początku spotkania moglibyście czuć się wobec niego zdystansowani i być może formalni. Ale im więcej czasu by mijało w ciągu tego dnia, wydawałoby się, że czujecie się bliżej niego niż na samym początku, a więc pod koniec tego dnia zauważylibyście, że rozwinęła się w was sympatia, której wcześniej nie było.

I tak było z moim pierwszym spotkaniem z Bogiem. Kiedy modliłam się do Boga „Ojcze nasz”, na początku byłam zdystansowana, ale odmieniły mnie Jego odwiedziny, które trwały cały dzień, ponieważ kiedy odmawiałam tę modlitwę do Niego, cieszyłam się Jego obecnością, a słowa, które Mu mówiłam, nabrały znaczenia. Był taki ojcowski, bardzo czuły i bardzo ciepły. Intonacja Jego głosu sprawiała, że czułam się tak swobodnie, że w jakiś sposób tego dnia zamiast odpowiadać „Tak, Panie”, mówiłam „Tak, Tato”. Później przeprosiłam Boga za to, że powiedziałam „Tato”, ale On powiedział, że przyjął to słowo jak klejnot. Wydawał się tak bardzo zadowolony. W ten sposób w końcu zdałam sobie sprawę, że Bóg ma uczucia i że chce, abym powiedziała Mu tę modlitwę MOIM SERCEM.

Napaści szatana

Zanim przejdę do tego akapitu, chciałabym napisać, co o napaściach demonicznych mówi ojciec Marie-Eugene w swojej książce „Jestem córką Kościoła”.

„To, co jest stawką w tym spotkaniu między tym, co ludzkie a boskie, czystością Boga a nieczystością duszy, jest dla diabła zbyt ważne, by się w to nie wtrącić z całą dostępną mu mocą. Jeszcze chwilka, a dusza oczyszczona przez ciemną noc będzie zabezpieczona przed jego napaściami i będzie dla niego czymś strasznym. Dlatego diabeł wykorzystuje przewagę, jaką jeszcze nad nią posiada z powodu jej niedoskonałości i przywiązania do rzeczy zmysłowych. Święty Jan od Krzyża zauważa, że «ten duch przewrotny, wykorzystując bowiem z wielką zręcznością związek, jaki zachodzi między duchem a zmysłami, oszukuje i karmi dusze przez zmysły»”. (Żywy płomień miłości, st. 3, 64, Kraków 2013, s. 136)

Ciemność tych obszarów, nieporządek duszy, rozproszonej nowością jej doświadczeń i nasileniem cierpienia, stwarzają warunki sprzyjające szczególnie natręctwom księcia ciemności i kłamstwa.

„Jest rzeczą pewną, że szatan nie może wiedzieć, co przechodzi dusza, gdy otrzymuje to duchowe udzielanie się, czysto wewnętrzne i tajemnicze. Jednak z powodu wielkiego uciszenia, jakie to sprawia w zmysłach i we władzach części zmysłowej, może on poznać, że dusza otrzymuje jakieś dobro” („Noc ciemna” 2, 23, 4, Kraków 2010, s. 197). Nasz doktor mistyczny mówi:

„Pan Bóg pozwala bowiem, że to, co dostaje się duszy za pośrednictwem dobrego anioła, może być zazwyczaj zrozumiane przez jej przeciwnika. Pozwala zaś dlatego, aby szatan mógł, w sprawiedliwej mierze atakować duszę, jak tylko potrafi, a także dlatego, aby nie zarzucał, że nie może korzystać ze swego prawa do walki o duszę, jak to mówił o Hiobie”.(„Noc ciemna”, 2, 23, 6, Kraków 2010, s. 199) )

Takie są zdarzenia w trudnościach dotyczących ciemnej nocy ducha i przyczyn, które ją wywołują. Ta noc jest starciem, a raczej prawdziwą walką, urządzoną przez miłującą Mądrość. Bóg ustanawia swoje doskonałe panowanie w duszy dopiero po usunięciu jej niezdolności do boskości i pokonaniu wszystkich sił zła, które mają nad nią jakąkolwiek władzę.

To po to, aby czytelnik zrozumiał lepiej, dlaczego Bóg pozwala wtrącać się szatanowi.

Zaraz po tym cudownym dniu, który spędziłam z naszym Ojcem w Niebie, wybuchła cała wściekłość piekła! Szatan napadł mnie w bardzo dziki sposób. Pierwsza rzecz, jaką od niego usłyszałam, brzmiała bardziej jak warczenie dzikiego zwierzęcia niż głos. To warczenie zdawało się mówić: „IIIIDŹ!”. Domyśliłam się, że „Idź” oznaczało, że powinnam przestać obcować z moim aniołem i z Bogiem. Odwróciłam się cała zrozpaczona w poszukiwaniu mojego anioła, ale wydawało się, że szatan zajął całą przestrzeń i z wielką nienawiścią zaczął mnie wyzywać. Wywołał w mojej duszy taką udrękę i przerażenie, że mogłabym umrzeć, gdyby nie to, że Bóg miał wobec mnie pomysł. Nigdy wcześniej nie czułam takiej wściekłości. Kazałam mu odejść, a to zdawało się jeszcze bardziej potęgować jego wściekłość. Była to jakby wściekłość szaleńca. Dyszące gniewem i jak ktoś, kto postradał zmysły, warknął, a jego głos był bardzo ochrypły, gdy powiedział: „ECH? zabieraj się stąd, ty k…, zabieraj się, bo inaczej ogień w piekle zrobi resztę!”. Usłyszałem, jak mu odpowiadam: „Nie!”. Moje „nie” oznaczało, że NIE OPUSZCZĘ obecności Boga ani mojego anioła. Wtedy on odparł, że jestem przeklęta i nazwał mnie różnymi sprośnymi imionami.

Trudno wyjaśnić tę udrękę, którą diabeł może zaszczepić w duszy. To zjawisko, które zachodzi, jest czymś, czego samemu nie możesz opanować, mimo że rozum mówi ci, że nie jesteś szalona. Ta udręka przychodziła falami, jakby sam szatan nie wystarczał, wysyłał też inne demony, aby mnie napadały. Kiedy przychodziło im mnie napadać, narastało we mnie coś przerażającego, nic wspólnego z zewnętrznym strachem. Było to uczucie, którego nie byłam w stanie odeprzeć.

Mój biedny anioł, w tych strasznych chwilach – chwilach, które sprawiały, że czasami wierzyłam, że stracę rozum – mógł mi powiedzieć tylko jedno słowo: „MÓDL SIĘ!” Modliłam się i błagałam swego anioła, aby pomógł mi wyjść z tego doświadczenia, ponieważ wydawało się, że trwa ono wiecznie.

Bitwa między moim aniołem a szatanem

Jakby nie było dosyć dręczenia w ciągu dnia, szatan przychodził także w nocy. Nie pozwalał mi zasnąć. Za każdym razem, gdy miałem zasnąć, próbował mnie udusić. Czasami czułem go jakby orła, który wkładał mi szpony do brzucha i wyciskał ze mnie cały oddech. Czułam wokół siebie bitwę, czułam, jak znajduję się w środku tej bitwy, między swoim aniołem a diabłem. Pewnego dnia, jakby gdyby nic, wszystko ustało. Szatan zaniechał swoich napaści i miałam kilka dni spokoju. Całe to doświadczenie osłabiło mnie raczej, ale za to bardziej niż kiedykolwiek wcześniej przywiązało też do mojego anioła.

W moich oczach mój anioł stróż zaczynał być wszystkim i wypełniał moje życie. Trzymałam się go kurczowo, że tak powiem. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo nasi aniołowie stróżowie nas chronią, kochają, troszczą się o nas, strzegą nas, płaczą za nas, modlą się za nas, cierpią z nami i dzielą z nami wszystko. Dzieliliśmy smutki i radości.

Ku przerażeniu diabła, ponieważ domyślił się, co Bóg trzyma dla mnie w zanadrzu, powrócił na scenę. Przebiegły tak jak to jest u niego, tym razem zmienił strategię. Użył klasycznego sposobu, aby mnie oszukać i ukazał mi się jako mój anioł. Przywiązywał wielką wagę do tego, jak przedstawić mi Boga. Jego celem, odkąd się domyślił, że Bóg zbliży się do mnie z misją, było sprawienie, abym w niewłaściwy sposób bała się Boga, tak żebym od Niego uciekła, gdy nadejdzie czas, w którym Bóg się do mnie zwróci.

Przyznaję, że na początku udało mu się mnie oszukać i uwierzyłam w to, co mówił o Bogu, ponieważ wykorzystał moją niewiedzę, aby nakarmić mój mózg fałszywym obrazem Boga. Przedstawił mi Boga jako przerażającego sędziego, z niewielką wyrozumiałością dla swoich stworzeń, i że przy najdrobniejszym błędzie z naszej strony ukarze nas w straszny sposób. Trwało to przez kilka dni.

Doszłam do etapu, w którym nie mogłam rozróżnić, kto jest kim. Nie mogłam stwierdzić, czy jestem ze swoim aniołem, czy to zły podszywa się pod mojego anioła. Nie miałam się do kogo zwrócić o radę, ani jej u kogoś zasięgnąć. Byłam całkiem sama. Nie chciałam się też tym dzielić ze swoim mężem, obawiając się, że go zezłoszczę. Szatan wierząc, że ma teraz przewagę, zaczął zaciskać węzeł, pokazując oznaki zła, nikczemności, wprawiając mnie w zamęt. Co gorsza, każdego dnia przyprowadzał ze sobą coraz więcej demonów, aby mnie napaść, co bardzo utrudniało mojemu aniołowi stróżowi, żeby mnie chronił. Bóg raz pozwolił, abym podsłuchała diabła, gdy wydawał rozkazy swoim aniołom, by mnie napadli i sparaliżowali. Te upadłe anioły otoczyły mnie, szydziły ze mnie, okłamywały mnie i nazywały mnie różnymi sprośnymi imionami. Nazywali mnie również „Pia”, ale z kpiną. Bóg pozwolił, aby wydarzyło się to wszystko, ponieważ był to kolejny sposób, z którego skorzystał, aby oczyścić moją duszę.

Moje oczyszczanie trwa

Minęło kilka dni i nagle mój anioł poprosił mnie, abym poszła do seminarium, aby znaleźć księdza i pokazać mu orędzia. Zrobiłam dokładnie to, co mi kazał. Bardzo się jednak zawiodłam. Miałam wielkie oczekiwania, a to, co dostałam, było ciosem. Ksiądz myślał, że przechodzę kryzys psychiczny i sądził, że jestem na skraju schizofrenii. Chciał zbadać moje obie ręce. Wziął obie moje ręce i je przeanalizował. Wiedziałam, co miał na myśli, próbował znaleźć ślady jakiejś nienormalności na moich rękach, jak w niektórych schorzeniach umysłowych. Sądził, że teraz Bóg dał mu do niesienia ten ciężki krzyż, którym byłam ja. Zlitował się nade mną i poprosił, abym przychodziła, kiedy tylko chcę. Chodziłam do niego co drugi lub trzeci dzień. Nie lubiłam do niego chodzić, ponieważ na początku traktował mnie jak osobę chorą psychicznie. Trwało to około trzech lub czterech miesięcy. Jedynym powodem, dla którego kontynuowałam te odwiedziny, było to, że chciałam mu udowodnić, że nie jestem chora umysłowo. W końcu po pewnym czasie zdał sobie sprawę, że jestem zdrowa na umyśle. Pewnego dnia powiedział nawet, że to, co mam, może być charyzmatem od Boga.

Tymczasem mój anioł stróż prowadził mnie ku Bogu i jedna z pierwszych lekcji, jakich mi udzielił, była o rozeznawaniu. Te nauki o rozeznawaniu jeszcze bardziej rozwścieczyły diabła, ponieważ oznaczało to, że nawet jeśli będzie wyglądał jak anioł światłości, ja będę wiedziała, jaka jest różnica.

Mój anioł powiedział mi, że podejdzie do mnie Jezus i że jego misja (mojego anioła) dobiegała końca. Kiedy usłyszałam tę nowinę, byłam smutna. Nie chciałam, żeby mój anioł mnie opuścił. Próbował się ze mną spierać, tłumacząc mi, że jest tylko sługą Boga i że teraz powinnam zwrócić się ku Bogu. Próbował wyjaśnić, że jego misją ze mną było wzięcie mnie do Boga i przekazanie mnie Jemu bezpiecznie. Jednak to było dla mnie jeszcze bardziej bolesne. Nie mogłam znieść myśli, że z dnia na dzień nie będę się już porozumiewała ze swoim aniołem.

Jak przepowiedział mi mój anioł Daniel, pewnego dnia Jezus przyszedł w miejsce mego anioła. Kiedy się objawił, zapytał mnie: „czyj dom jest ważniejszy, twój dom czy Mój Dom?” Odpowiedziałem mu: „Twój Dom”. Poczułam, że był zadowolony z mojej odpowiedzi, pobłogosławił mnie i odszedł.

Ponownie, zamiast mojego anioła przyszedł do mnie Pan i powiedział: „to Ja”, a kiedy zobaczył, że się waham, powiedział wyraźnie: „to Ja, Bóg”. Ale zamiast się radować, byłam nieszczęśliwa. Strasznie brakowało mi mojego anioła. Kochałam głęboko mojego anioła i niepokoiła mnie sama myśl, że nie przyjdzie ponownie, ponieważ jego miejsce zajmie Bóg. Chciałabym tutaj wspomnieć, co Pan powiedział mi na temat miłości, jaką miałam do mojego anioła. Powiedział, że nikt nigdy nie kochał swojego anioła tak bardzo jak ja, i miał nadzieję, że pewnego dnia powie mi te słowa: „nikt nigdy nie kochał Mnie w twojej epoce tak bardzo jak ty”.

Mój anioł trzymał się teraz na uboczu. Bóg zapytał mnie: „czy Mnie kochasz?”. Powiedziałem, że tak. Nie obwiniał mnie za to, że nie kocham Go wystarczająco, ale zamiast tego powiedział bardzo delikatnie: „kochaj Mnie bardziej”.

Innym razem, kiedy Pan objawił mi się, powiedział mi: „Ożyw Mój Dom”, a potem znowu: „Odnów Mój Dom”. Nie pamiętam, żebym odpowiedziała, ale wiedziałam, że to, o co mnie prosił, było niemożliwe.

Następne dni to odwiedziny mojego anioła lub Jezusa, czasami obydwóch w tym samym czasie. Mój anioł głosił mi nauki, prosił mnie, abym zawarła pokój z Bogiem. Kiedy mnie o to poprosił, byłam bardzo zaskoczona i powiedziałam mu, że nie jestem w stanie wojny z Bogiem, więc jak mam zawrzeć z Nim pokój?

Bóg ponownie poprosił mnie, abym Go kochała. Poprosił mnie, abym była z Nim w zażyłości, tak jak byłam ze swoim aniołem, mając na myśli, abym rozmawiała z Nim swobodnie, jednak nie potrafiłam. Nadal odczuwałam Go jako obcego, a nie jako przyjaciela. Mój anioł przypominał mi, że on był tylko sługą Boga i że powinnam kochać Boga i Go uwielbiać. Im bardziej popychał mnie w stronę Boga, tym bardziej panikowałam ze strachu, że mnie opuści. Mówił mi, żebym powierzyła się Bogu, ale ja tego nie robiłam.

Tymczasem Szatan się nie poddawał, miał jeszcze nadzieję, że mnie dorwie w moim słabym stanie. Bóg pozwolił mi raz lub dwa usłyszeć rozmowę między Jezusem a Szatanem. Szatan prosił Go, aby wystawił mnie na próbę. Powiedział do Jezusa: „Zobaczymy, co z twoją Vassulą… twoja droga Vassula nie będzie Tobie wierna, upadnie i tym razem już na dobre, mogę Ci to udowodnić w dniach jej prób”. I tak Szatanowi pozwolono ponownie nałożyć na mnie wszelkiego rodzaju pokusy. Niesamowite pokusy! Za każdym razem, gdy zdawałam sobie sprawę, że to była pokusa i ją pokonałam, stawiał mi na drodze kolejną, większą pokusę. Pokusy takie, że gdybym im uległa, moja dusza poszłaby do piekła. Wtedy zaczęły się od nowa jego napaści. Wylał wrzący olej na mój środkowy palec, w którym trzymam ołówek, aby pisać. Natychmiast pojawił się pęcherz i musiałam go opatrzyć, aby móc trzymać ołówek podczas pisania. Diabeł próbował raz jeszcze i bardzo mocno, aby powstrzymać mnie od porozumiewania się z Bogiem i od pisania. Pisałam z wielkim bólem. Za każdym razem, gdy mój palec się goił, powtarzał to samo w kółko, więc przez tygodnie pisałam, ale nie bez cierpienia.

Kiedy wybraliśmy się razem z rodziną na wakacje do Tajlandii, popłynęliśmy łódką, żeby odwiedzić wyspę. W drodze powrotnej, gdy tylko dopłynęliśmy, łódź się zatrzęsła i straciłam równowagę. Żeby nie spaść, złapałam się pierwszej rzeczy, jaką zobaczyłam, a była to rura wydechowa łódki, rozgrzana do gorąca. Poparzyłam sobie całą prawą dłoń. Pierwszą moją myślą było: „Jak będę pisać?”. Moja ręka spuchła, była czerwona i bardzo obolała. Byliśmy pół godziny od hotelu, ale kiedy tam dotarliśmy, opuścił mnie cały obrzęk i ból. Nie miałam już żadnych znaków oparzenia. Później Pan powiedział mi, że nie pozwolił Szatanowi posunąć się tak daleko, dlatego uzdrowił moją rękę. Diabeł próbował w inny sposób powstrzymać mnie od pisania. Ukazał się we śnie mojemu synowi (miał wtedy dziesięć lat). Przybrał postać starca i powiedział mu, siedząc przy jego łóżku: „Lepiej powiedz swojej matce, żeby przestała pisać, a jeśli tak nie zrobi, uczynię tobie to samo, co zrobiłem jej, gdy była młoda. Przyjdę, gdy będziesz już leżał w łóżku, odciągnę ci głowę i uduszę cię”.

To właśnie przeżyłam, gdy miałam może sześć lat. Pewnej nocy zobaczyłam tuż przed sobą, gdy byłam w łóżku, zaraz nad gardłem, dwie strasznie brzydkie ręce starego człowieka. Następną rzeczą, jaką wiedziałam, było to, że coś pociągnęło moją głowę do tyłu, odsłaniając mi gardło. Potem nic. Jednak sprawiło to, że się trzęsłam.

Szatan prześladował mnie od najmłodszych lat, ponieważ prawie każdej nocy, gdy miałam około sześciu lat, ukazywał mi się we śnie, by mnie przerazić, przybierając postać dużego, czarnego psa. To był zawsze ten sam sen. Szłam zacienionym korytarzem, a na końcu był ten warczący pies, gotowy skoczyć na mnie i rozszarpać mnie na kawałki, i uciekałam przerażona.

Kiedy miałam około 10 lat, zobaczyłam we śnie Jezusa. Był na końcu jakiegoś korytarza. Widziałam tylko Jego portret. Widziałam Go tylko do pasa. Uśmiechał się i mówił: „Przyjdź, przyjdź do Mnie”. Nagle zostałam pochłonięta przez nieznany prąd, który przyciągał mnie coraz bliżej Niego. Bałam się tego nieznanego prądu, a Jezus zauważył mój strach, uśmiechając się do mnie. Ten prąd przyciągał mnie aż do Jezusa, aż moja twarz przykleiła się do Jego twarzy.

Także w wieku około dwunastu lat miałam inne mistyczne doświadczenie. Było to moje duchowe małżeństwo z Jezusem. Ponownie we śnie, byłam ubrana jak panna młoda, a moim małżonkiem
był Jezus. Tylko, że nie mogłam Go ujrzeć, ale wiedziałam, że tam był. Ludzie, którzy byli obecni, pozdrawiali nas radośnie, trzymając w rękach liście palmowe. Mieliśmy przejść spacer ślubny. Zaraz po zakończeniu ślubu weszłam do pokoju. Była tam nasza Błogosławiona Matka ze św. Marią Magdaleną i dwiema innymi świętymi kobietami. Nasza Błogosławiona Matka była bardzo szczęśliwa i przyszła mnie przytulić. Natychmiast zaczęła poprawiać moją suknię i włosy, i zdałam sobie sprawę, że chciała, abym wyglądała przyzwoicie przed Jej Synem.

Szatan nadciąga znowu z różnymi napaściami

Diabeł wiedział, jak bardzo boję się karaluchów. Nie mam ochoty o tym pisać, ale czuję, że muszę, aby pokazać, jak walczył ze mną diabeł. Pewnego dnia wychodząc z pokoju, zamknęłam drzwi. Nagle poczułam na twarzy mokrą ciecz, która mnie oblała. Nie mogłam pojąć, skąd się wzięła. Nagle usłyszałem śmiech Szatana i powiedział do mnie z drwiną: „Tak właśnie chrzczę. Oto rodzaj święconej wody, na którą zasługujesz!” Wtedy zobaczyłam co się stało. Rozgniotłam o framugę drzwi dużego karalucha… O mało nie umarłam z obrzydzenia! Nie lubię tak dużo pisać o napaściach Szatana, ale chciałabym pokazać, jak bardzo ze mną walczył, aby zapobiec ujawnieniu tego orędzia i odciągnąć mnie od misji, którą przygotowywał dla mnie Pan.

Pewnego dnia postanowił ponownie zmienić strategię. Aby mnie oszukać, przyjął dokładny wygląd mojego zmarłego ojca. Nawet sposób, w jaki do mnie mówił, był taki sam. Doskonała imitacja. Mówił do mnie po francusku, tak jak robił to od czasu do czasu mój ojciec i powiedział: „Moja droga, spójrz… Bóg, z litości przysyła mnie do ciebie, aby powiedzieć ci, że się mylisz. Jak możesz wierzyć, że On porozumiewa się z tobą w ten sposób? Te rzeczy są, jak wiesz, niemożliwe, a ty tylko obrażasz i gniewasz Boga. Pomyśl… Bóg mówiący do ciebie? Gdzie wcześniej słyszałeś o czymś takim? Tylko szaleństwo może sprawić, że
wierzysz w coś takiego!” Zapytałem: „A co z moim aniołem, z aniołami, czy to możliwe?” Kiedy powiedział: „A, ten…” jego głos był przepełniony nienawiścią i rozpoznałam jeszcze raz Szatana.

Pustynia, a potem całkowite poddanie się

Dlatego zwabię ją i wyprowadzę na pustynię, i przemówię do jej serca (Oz 2,16).

Teraz Bóg chciał, abym poddała Mu się w pełni. Chciał mnie zjednoczyć z Sobą i uczynić Swoją. Chciał mnie ukształtować i przemienić. Nie poddawałam się zgodnie z Jego pragnieniem, więc musiałam przejść inny rodzaj oczyszczenia dla całkowitego oddania się Bogu, żebym mogła zawrzeć z Nim pokój. Oto, co się wydarzyło: zawołałam do Boga i ku mojemu zdziwieniu nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Spanikowałam i odwróciłam się, aby poszukać mojego anioła, ale jego również nie było. Zamiast tego poczułam kilka dusz wokół siebie, przyszli jak żebracy, zbliżając się do mnie. 1 Błagali mnie o modlitwy, błogosławieństwa i o święconą wodę. Natychmiast poszłam do kościoła i przyniosłam ze sobą wodę święconą dla nich. Poprosili mnie, aby ich nią pokropić, więc to zrobiłam. Ten gest przyciągnął jeszcze więcej dusz i w mgnieniu oka miałam wokół siebie wielki tłum. Ku mojemu zaskoczeniu wydawało się, że dawało im to ulgę w bólach i ich radość była wielka. Jeden z nich poprosił mnie, abym zaraz się za niego pomodliła i udzieliła mu tylko jednego błogosławieństwa. Nie wiedziałam jak, więc powiedział mi, abym po prostu odmówiła prostą modlitwę i go pobłogosławiła. Pomodliłam się, jak o to prosił i pobłogosławiłam go. Podziękował mi z radością i on również mi pobłogosławił. Wszystko to było dla mnie nowe, ale czułam, że dało im to ulgę i ich zadowoliło. Skorzystałem ze sposobności, aby zapytać ich, czy wiedzą, gdzie jest mój anioł, ten, którego moje serce już zaczęło kochać. Ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.

Każdy dzień, który mijał w tej samotności, wydawał się rokiem, szukałam spokoju i nie mogłam go znaleźć. Byłam otoczona wieloma przyjaciółmi i ludźmi, ale nigdy nie czułam się tak samotna i opuszczona jak wtedy. Czułam, jakbym przechodziła przez piekło. Wielokrotnie wzywałam mego anioła, aby do mnie wrócił, ale nie, on zniknął! Moja dusza była załamana jego ucieczką. Szukałam go, ale go nie znalazłam, wzywałam go, ale nie odpowiadał. Włóczyłam się przez całe trzy tygodnie po pustyni, bardziej martwa niż żywa, aż nie mogłam już tego znieść i w tę straszną noc, przez którą przechodziła moja dusza, zawołałam ze łzami w oczach, z całego serca i jak nigdy dotąd do Jahwe: „OJCZE!!… gdzie jesteś?… Ojcze?… Dlaczego mnie zostawiłeś? O Boże, zabierz mnie! Weź mnie i posłuż się mną tak, jak sobie życzysz!… Oczyść mnie, abyś mógł się mną posłużyć!”

Z tym przenikliwym krzykiem, który wyszedł z głębi mego serca, otwarło się nagle niebo i jak grzmot zawołał do mnie w odpowiedzi głos Ojca, pełen wzruszenia: „JA, BÓG, KOCHAM CIĘ!” Te słowa były jak balsam wylewający się na te znaczne rany, które otrzymała moja dusza i natychmiast mnie uzdrowiły. W tych słowach wypowiedzianych przez Boga poczułam Jego Nieskończoną Miłość.

Zaraz po tych słowach miłości, wydawało mi się, że wyleciałam z trąby powietrznej do pięknego, spokojnego ogrodu. Mój anioł pojawił się ponownie i z wielką czułością zaczął opatrywać moje rany, te rany, które otrzymałam, gdy przemierzałam nocą tę bezkresną pustynię. Następnie Jahwe poprosił mnie, abym otworzyła Biblię i czytała. Pierwszy przeczytany przeze mnie fragment wzruszył mnie do łez i nawrócił, bo objawił mi w zadziwiający sposób Boże Serce. Przeczytałam w Księdze Wyjścia 22,25-26 te słowa:

„Jeśli weźmiesz w zastaw płaszcz twego bliźniego, winieneś mu go oddać przed zachodem słońca, bo jest to jedyna jego szata i jedyne okrycie jego ciała podczas snu. I jeśliby się on żalił przede Mną, usłyszę go, bo jestem litościwy”.

Bóg ze względu na własne racje nie wyjaśnił mi od razu, co wydarzyło się w ciągu tych trzech tygodni, ale znacznie później, 22 grudnia 1990 r., dał mi to wyjaśnienie, oto Jego własne słowa:

„Moje Serce, Otchłań Miłości, zawołało do ciebie; nagromadziłaś smutek na smutku w Moim Sercu, zdradę po zdradzie; mocowałaś się ze Mną, mizerne małe stworzenie … ale Ja wiedziałem, że twoje serce nie jest sercem podzielonym i kiedy zdobędę twoje serce, stanie się ono całkowicie Moje; przedmiocie twej epoki, mocowałaś się ze Mną, ale obaliłem ciebie w mocowaniu i wlokłem ciebie w prochu i na pustynię, gdzie pozostawiłem ciebie całkiem samą;

od samego początku twego istnienia zapewniłem ci anioła stróża, aby ciebie pilnował, pocieszał i prowadził, ale Moja Mądrość rozkazała twemu aniołowi stróżowi opuścić ciebie i dać ci stanąć przed pustynią osamotnioną; powiedziałem: «masz żyć mimo twej nagości!»2 bo żaden człowiek nie jest w stanie przetrwać sam;3 Szatan przejąłby ciebie kompletnie i zabił; Mój rozkaz dany był też jemu; zabroniłem mu wtedy ciebie dotknąć; w swym przerażeniu przypomniałaś sobie o Mnie i spojrzałaś w Niebo, szukając Mnie rozpaczliwie; twoje lamenty i błagania nagle przebiły śmiertelny bezruch otaczający ciebie i twoje przerażające wołania przeszyły niebiosa docierając do Uszu Najświętszej Trójcy …

«Moje dziecko!» Głos Ojca, pełen radości, rozbrzmiał po całym Niebie; «Ach … teraz sprawię, że przeniknie Moje rany 4 i pozwolę jej spożywać Moje Ciało i pić Moją Krew; poślubię ją i będzie Moją na całą wieczność; pokażę jej Miłość, jaką mam do niej i od tego momentu jej usta będą pragnąć Mnie, a jej serce będzie Moim Podgłówkiem; z zapałem podda się Mojej Prawości codziennie; uczynię z niej ołtarz Mojej Miłości i Mojej Męki; Ja i tylko Ja będę jej jedyną Miłością i Pasją; i wyślę ją z Moim Orędziem na krańce świata, aby podbić ludzi niereligijnych i do ludzi, którzy nawet nie są jej własnymi; i dobrowolnie poniesie Mój Krzyż Pokoju i Miłości idąc drogą na Kalwarię;»

«A Ja, Duch Święty, zstąpię na nią, aby objawić jej Prawdę i głębię Nas; 5 Przypomnę światu za jej pośrednictwem, że największym ze wszystkich darów jest: MIŁOŚĆ; »

«świętujmy więc! 6 niech całe Niebo świętuje!»

Bóg dał mi wizję, dzięki której lepiej zrozumiałem sytuację. Sprawił, że zrozumiałam, dlaczego szatan był wobec mnie tak agresywny. Póki nie byłam w pełni nawrócona, diabeł mi nie przeszkadzał i czuł się zadowolony. Nie okazywał żadnej agresji. Ale w chwili, gdy poczuł, że zwracam się ku Bogu i że mnie straci, napadł na moją duszę.

Oto wizja: Zobaczyłam siebie, jak stoję w pokoju i zobaczyłam pełzającego węża (Szatana). Najwyraźniej ten wąż był moim zwierzątkiem. Ale ponieważ straciłam do niego zainteresowanie, przestałam go karmić. Głodny i zdziwiony wyszedł ze swojej nory w poszukiwaniu jedzenia. Przyglądałam się, jak
idzie w stronę miski i znalazł tam kilka winogron. Wąż je połknął, ale wydawał się nienasycony. Popełznął więc w stronę kuchni w poszukiwaniu jedzenia. W międzyczasie zaczął wyczuwać, że zmieniłam swoje uczucia w stosunku do niego i że teraz stałam się jego wrogiem zamiast przyjacielem. Z tego powodu wiedziałam, że będzie próbował mnie zabić. Bałam się, ale właśnie wtedy pojawił się mój anioł stróż i zapytał, czy mam jakiś kłopot. Powiedziałam mu o wężu. Powiedział mi, że zajmie się nim. Zawahałam się, czy mam dołączyć do walki, czy nie, i postanowiłam, że mam dołączyć do mego anioła i wykonać robotę razem. Mój anioł wziął miotłę i otworzył drzwi prowadzące na zewnątrz, po czym podszedł do węża i go odstraszył. Następnie zatrzasnął drzwi i patrzyliśmy przez okno, jak reaguje wąż. Wpadł w panikę. Widzieliśmy, jak wracał w stronę drzwi. Drzwi jednak były bezpiecznie zamknięte. Zbiegł po schodach i wyszedł na ulicę. W chwili, gdy się wyśliznął, zmienił się w ogromną, brzydką ropuchę i znowu w złego ducha. Podniesiono alarm, a ludzie na zewnątrz złapali go i związali.


1 Kiedy byłam nastolatką, widziałam oczami duszy wiele otaczających mnie dusz. Kiedy widziałam te dusze, mówiłam sobie: „Ach, znowu są tu martwi ludzie”. Wypełniali pokój, w którym byłam. Wydawali się siedzieć blisko siebie na podłodze. Czułam, że cieszą się moją obecnością. Wszyscy wydawali się podobni. Wydawali się chudzi, bez włosów i szarzy w wyglądzie. Całe ich ciało było szare jak popiół. Nie wydawali żadnego dźwięku i w rzeczywistości wyglądało, jakby nie chcieli mi przeszkadzać. Była to bardzo częsta scena, która pojawiała się przez kilka lat. Później wyjaśnił mi to wszystko Jezus. Powiedział, że te dusze czekały na moje modlitwy, kiedy będę już nawrócona.
2 Stałam się „naga”, gdy tylko odwrócił się ode mnie mój anioł stróż i całe Niebo.
3 Porzucona przez Niebo.
4 Następnie przemówił Syn.
5 Trójcy Świętej.
6 Przemówiła Trójca Święta.

Ksiądz potępia Orędzia

Regularnie chodziłam do seminarium, aby spotkać się z księdzem. Pewnego dnia poprosił mnie o zobaczenie tego zjawiska, kiedy komunikowałem się z niebem i gdy zaczynała się moja komunikacja, podszedł do mnie i dotknął mojej ręki, aby zobaczyć, czy może mnie zatrzymać. Natychmiast poczuł, jak coś w rodzaju mrowiącego prądu wnikał w jego ramię. Nic mi nie powiedział, ale później, ponieważ to elektryczne uczucie towarzyszyło mu przez całe popołudnie, poszedł opowiedzieć o tym, czego doświadczył, innemu księdzu w seminarium. Ten drugi ksiądz wiedział o mnie. Kiedy opowiedział mu o tym zdarzeniu, zakwalifikował je jako diabelskie, a nie Boskie i poprosił, aby przyprowadził mnie do niego.

Pokropił wodą święconą swój pokój, krzesło, na którym miałam siedzieć, biurko, papier i ołówek, którego pozwolił mi używać. Poszłam tam, a on poprosił mnie, abym zawołała do „czegokolwiek”, z czym się komunikuję i poprosił „to” o napisanie „Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu”. Pomodliłam się i poprosiłam Boga, aby napisał to dla mnie. I tak zrobił, ale z taką mocą, że ołówek się złamał i musiałam dokończyć to długopisem. Ksiądz był wściekły, a także bardzo przestraszony. Zaczął mi opowiadać wszystko o satanizmie, złu, magii i niemych duchach i że duch, z którym się komunikowałam, nie był duchem Boskim, ale niemym. Napełnił moją głowę przerażeniem. Kiedy wstałam, aby wyjść, powiedział, że nie powinnam już przychodzić do seminarium i kościoła, aż nie przestanę pisać, przynajmniej na jakiś czas; i że powinnam również zostawić w spokoju drugiego księdza. Dał mi trzy modlitwy do odmawiania codziennie (modlitwę przez św. Michała Archanioła, „Memorare” św. Bernarda i „Nowennę do Najświętszego Serca Pana Jezusa”). Dał mi też różaniec do ręki.

Zdruzgotana poszłam do pierwszego księdza, który przynajmniej był łagodniejszy i opowiedziałam mu, co zaszło. Powiedziałam, że nie podoba mu się, że go odwiedzam i że te odwiedziny powinny się skończyć.
Spojrzał w dół, pochylił głowę w jedną stronę i nie odpowiedział. Przez to wiedziałam, że się zgadza. Zobaczyłam i zrozumiałam jasno, że nie odwiedzając go, zostanie on natychmiast uwolniony od wielkiego krzyża. Wiedziałam, że jestem persona non grata, więc wstałam i wykrzyczałam do niego: „Nie zobaczysz mnie nigdy więcej w swojej siedzibie, dopóki nie poczuję się mile widziana!” I tak odeszłam, myśląc, że na dobre opuszczam siedzibę katolicką.

Wróciłam do domu i wypłakałam się. Mój anioł przyszedł mnie pocieszyć, głaszcząc moje czoło. Żaliłam się przed Bogiem: „Jestem zmieszana, a moja dusza cierpi ponad wszelkie wyobrażenie. Już nie wiem. Mówisz, że to Ty i moje serce czuje i wie, że to Ty, ale on mówi, że to diabeł. Jeśli to Ty, to chcę, żeby ten ksiądz powiedział i przyznał jednego dnia, że moje komunikowanie się jest Boskie, a ja uwierzę!” Bóg powiedział po prostu: „Ugnę go”.

Anioł był dla mnie bardzo czuły. Opatrywał moje duchowe rany bardzo łagodnie. Codziennie odmawiałam modlitwy, które dał mi ksiądz i robiłam dokładnie to, o co mnie prosił. Przestałam używać charyzmatu, który dał mi Bóg i unikałam pisania. Ponieważ mieszkałam w kraju muzułmańskim, kupiłam Koran, aby go studiować i porównywać z naszą Świętą Biblią. Pewnego dnia, gdy robiłam zapiski, ku mojemu zdziwieniu, podszedł do mnie nasz Niebiański Ojciec. Sama Jego obecność napełniła mnie niewytłumaczalną radością i powiedział mi: „Ja, Bóg, kocham cię, córko, pamiętaj o tym zawsze. Jahwe to Moje Imię”.

I właśnie gdy trzymałam ołówek, posłużył się moją ręką, by napisać to na mojej kartce do zapisków. Chwilę później zstąpił blisko mnie i ponownie przyszedł i powiedział, używając mojej ręki: „Ja, Bóg, kocham cię. Vassulo, pamiętaj o tym zawsze. Ja jestem tym, który cię prowadzi. Jahwe to Moje Imię.” To było tak wzruszające, że się rozpłakałam. Byłam jak więźniarka, której zakazano rozmawiać ze swoim Ojcem, zakazano jakiejkolwiek komunikacji z niebem, zakazano posługiwania się charyzmatem, który dał mi Sam Bóg i zakazano posługiwania się nim w celu zbliżenia się do Mojego Ojca w niebie. Przy wszystkich tych zakazach kto przychodzi odwiedzić mnie w „więzieniu”? Ten, który kocha mnie najbardziej! Najczulszy Ojciec, Ten, który trzyma cały wszechświat w Swojej Dłoni, aby pokazać mi Swoje uczucie i Swoją miłość.

Prześladowania ze strony księdza

Ksiądz jednak się nie poddał. Pisał do mnie listy, żeby mi powiedzieć, że wszystko, co mam, to kupa śmieci i że powinnam po prostu spojrzeć na siebie i zrozumieć, że taka łaska nigdy nie będzie mi dana. Wcześniej powiedział, że takie łaski są dla ludzi, którzy pracują dla Boga, podobnie jak Matka Teresa lub tym podobni, i gestem ręki pokazał mi swoje książki na półkach. Potem próbował mnie nastraszyć, mówiąc, że to diabelskie, abym porzuciła pisma. Częściowo udało mu się, bo za każdym razem, kiedy zbliżał się do mnie Bóg, odganiałam Go. Ledwo mogłam przyjąć mojego anioła. Gdybym usłyszała od Boga te słowa „Ja, Jahwe, kocham cię”, udałabym, że nic nie słyszę i nie pozwoliłabym na napisanie tego. Gdyby Jezus podszedł do mnie i powiedział: „Pokój, Moje dziecko”, odwróciłabym się od Niego i przegoniła Go, biorąc Go za złego. Ksiądz zdołał wbić mi do głowy, że Bóg nie może komunikować się z taką osobą jak ja, ponieważ Bóg zwraca się tylko do ludzi świętych. Czasami stawałam się dość gwałtowna, gdy Jezus przychodził i mówił do mnie, ponieważ myślałam, że to diabeł. Przepędzałam Go gwałtownie, raz po raz.

W końcu Mądrość znalazła sposób. Przyszedł do mnie mój anioł i powiedział, że ma wiadomość od Jezusa i przekaże mi ją. Stał się pośrednikiem. Był to sposób, który mogłam przyjąć, ale nie zawsze, ponieważ nadal byłam pod wpływem słów księży. Jak i dlaczego Oczy Najświętszego miałyby się zwrócić i spojrzeć na tak niegodziwą duszę jak moja, nie mówiąc już, żeby do mnie przemówił! Jak mogłam uwierzyć, że Bóg, Wszechmogący, przemówiłby i porozumiewał się ze mną w tak prosty sposób! W swoim życiu nigdy tego nie słyszałam. Tak, tylko w Biblii Świętej, z ludźmi takimi jak Mojżesz, Abraham i prorocy, ale to była inna historia i inne czasy. Bajka, właśnie tym to było, złudzenie, umysł mi wirował, ponieważ wiedziałam, że to się dzieje i nie byłam szalona! Powoli i dopiero po czasie te rany, które otrzymałam od księży, zaczęły się goić.

Mój anioł dał mi tyle pokoju, głosząc mi nauki każdego dnia przez wiele godzin. Od czasu do czasu zostawiał przestrzeń dla Jezusa, aby zacytował Swoje Boskie słowa. Kiedy zdarzyło się to po raz pierwszy, miałam zamiar wymazać te słowa, ponieważ pozwoliłam je sobie zapisać. Anioł zainterweniował, prosząc, abym zrozumiała i zostawiła te słowa, gdyż pochodziły one naprawdę od Jezusa. Słowa te brzmiały: „Ja, Jezus, kocham cię”. Były to pierwsze po tym kryzysie słowa pisane od Jezusa. Zostały one napisane 20 czerwca 1986 r. Powoli, powoli, krok po kroku i tak bardzo łagodnie przybliżał się do Mnie Jezus.

W dniu 9 lipca 1986 r., 7 Bóg powiedział: „Ja, Bóg, kocham cię”. Mój anioł, natychmiast zauważając moje wahanie, poprosił, abym zachował te słowa, mówiąc, że każde słowo zostało dane przez Boga i że Bóg jest blisko mnie. Następne bezpośrednie orędzie od Boga było w lipcu 1986.7 Orędzie brzmiało: „Nakarmiłem cię (duchowo), przyszedłem dać ci pokarm. Proszę, pomóż innym, dając im także ten pokarm. Rozwijaj ich, prowadząc ich do Mnie. Nakarmiłem ciebie, rozkwitłaś, nasyciłem cię wonnością. Nakarm też innych. Pomóż im i prowadź ich do Mnie. Dałem ci Miłość, więc chodź za Mną. Wyróżniłem cię, dając ci ten pokarm. Daj go też innym, aby się nim rozkoszowali. ”

Potem znowu, 31 lipca 1986 r.,7 tym razem Jezus przyszedł jako Najświętsze Serce i powiedział mi: „W środku Mojego Serca, zajmij miejsce, Moja umiłowana. Tam będziesz żyła ”. 7 sierpnia 1986 r.7 Ojciec ponownie przemówił do mnie, dając mi to orędzie: „Ja, Bóg, wiążę ciebie ze Mną”. Obawiając się, poprosiłam Go bardzo ostro, ponieważ nie ufałam Mu, aby podał Swoje imię. Odpowiedział: „Jahwe”. Byłam przepełniona radością i miłością, i już miałam płonącą duszę z tęsknoty za Nim. Powiedziałam: „Kocham Cię, Ojcze Przedwieczny”. Odpowiedział: „Kochaj Mnie, wychwalaj Mnie, twojego Boga, Ja jestem twoim Ojcem Przedwiecznym”. Zapytałam Go wtedy: „Czy odczuwasz moje szczęście, moje udręki, moje lęki, moją miłość, moje pomieszanie?” Odpowiedział: „Tak”. Wtedy powiedziałam: „W takim razie wiesz, co czuję teraz. Rozumiesz mnie w pełni”, a On powiedział z wielką czułością: „Tak, rozumiem, Moja umiłowana”.

To znowu była moja pierwsza komunikacja od dłuższego czasu, po odrzuceniu, które miałam (ze strachu). Bóg poszedł dalej, ponieważ wiedział, że zastanawiałam się, dlaczego do mnie mówi. Powiedział: „Bóg kocha was wszystkich, te orędzia są tylko przypomnieniem, aby przypomnieć wam, jak powstały wasze fundamenty; przekaż Moje orędzie”.

Te pierwsze orędzia, które otrzymałam, były bardzo krótkie, jak już wyjaśniłam na początku. Brzmiały one bardziej jak telegramy niż orędzia.

W międzyczasie, mimo wszystko, nie straciłam kontaktu z księżmi. Przestałam jednak mówić o orędziach temu, który je potępił i sprawił mi tyle cierpienia. Jakkolwiek po pewnym czasie postanowiłam mu powiedzieć, że nadal otrzymuję orędzia i je zapisuję. Pokazałam mu więc zeszyty zamiast
luźnych kartek jak wcześniej. Używałam jakiegokolwiek zwykłego papieru, na którym mogłam pisać, a kiedy nadszedł czas, aby rozpocząć moją misję, Duch Święty natchnął mnie do otworzenia zeszytów i numerowania ich.

Pamiętam, że zaprosiłam księdza do swego domu, abym mogła mu powiedzieć, że nadal komunikuję się z Bogiem. Pomyślałam, że powinnam go o tym powiadomić. Powiedziałam mu i niebardzo mu się to spodobało. Poprosił mnie jednak, abym pokazała mu zeszyty. Dałam mu je, aby zatrzymał je na jeden dzień. Następnego dnia otrzymałam od niego bardzo ostry list, mówiący, żebym spaliła wszystkie swoje zeszyty i poszła i powiedziała wszystkim swoim przyjaciołom, którzy je czytali, aby o wszystkim zapomnieli. Rozpoznałam jakoś surowość Szatana. Powiedziałam moim przyjaciołom, co powiedział, a oni bardzo się na niego zezłościli. Odwiedziłam księdza i opowiedziałem mu o ich reakcji. Zabrałam od niego zeszyty. Powiedział, że Bóg prawdopodobnie jest teraz na mnie bardzo zły i że pozostawił mnie mojemu losowi. Powiedział, że Bóg był cierpliwy raz lub dwa razy, ale teraz, ponieważ nie posłuchałam, zostawił mnie z diabłem.

Lekcje mojego anioła o rozeznawaniu zaczęły już skutkować i stały się dla mnie bardzo przydatne w tej szczególnej chwili. Tym razem nie mogłam dać się oszukać. Odpowiedziałam na list księdza i powiedziałam mu, że jego Bóg nie jest moim Bogiem. Ponieważ jego Bóg jest Bogiem okrutnym, szybko wpadającym w gniew, niecierpliwym, niewyrozumiałym i pozbawionym miłości. Jego Bóg przebacza raz lub dwa razy, a potem odwraca się i wrzuca dusze do piekła, jeśli nie słuchają, natomiast Bóg, którego ja znam, Ten, który komunikuje się ze mną codziennie, mój Bóg, jest pełen miłości, nieskończenie cierpliwy, wyrozumiały i czuły. Mój Bóg, który do mnie mówi i pochyla się aż z nieba, jest łagodny, nieskory do gniewu, miłosierny i otacza moją duszę tylko miłością. Mój Bóg, który odwiedza mnie każdego dnia w moim pokoju, Ten, którego on traktuje jak diabła, otacza moją duszę pokojem i nadzieją. Mój Bóg odżywia mnie duchowo, wzmacniając moją wiarę w Niego. Uczy mnie rzeczy duchowych i objawia mi Bogactwa Swego Serca.

Potem poprosił mnie, abym spróbowała jeszcze raz tylko na kilka dni przestać pisać, żeby zobaczyć, co się stanie.

Pozwoliłam, aby minęło jeszcze kilka dni bez pisania, ponieważ poprosił mnie ksiądz. Modliłam się i ponownie pytałam w modlitwie, kto naprawdę mnie prowadzi w ten szczególny sposób? Prosiłam, że jeśli orędzia naprawdę pochodzą od Niego, to chciałabym, aby mi powiedział i abym usłyszała, jak mówi te słowa: „Ja, Jahwe, prowadzę cię”. Nic więcej. I tak się stało, a Bóg odpowiedział zgodnie z moją modlitwą.

Moja komunikacja trwała i pewnego dnia, 15 grudnia 1986 roku, Bóg przekazał mi to orędzie: „Córko, cała Mądrość pochodzi ode Mnie. Czy chcesz Mądrości? ” Nie zdając sobie sprawy z tego, co Bóg mi oferuje, powiedziałam Mu po prostu „Tak”. Potem powiedział, że da mi Mądrość, ale muszę nabyć Mądrości, jeśli Jej pragnę. Kiedy zobaczył, że zadaję sobie pytanie, jak to zrobić, powiedział, że On jest Wszechmogący i że mnie nauczy. Rozmyślałam nad tym, co Bóg mi ofiarował i im więcej rozmyślałam, tym bardziej zdawałam sobie sprawę z ogromnego Daru, jaki mi ofiarował. Zdałam sobie również sprawę, że nawet Mu nie podziękowałam. Więc podziękowałam Mu następnego dnia, a On ponownie powiedział, że będę musiała zapracować na Mądrość, ale że mi pomoże i nie powinnam się zniechęcać.

 


7 Na początku niektóre orędzia nie były zapisywane, pisane na luźnych kartkach lub wyrzucane.

Czy chcesz mi służyć?

Następną rzeczą, jaką zauważyłam, było to, że Jezus coraz bardziej zajmował miejsce mojego anioła. Przyszedł jako Najświętsze Serce. Pewnego dnia zaskoczył mnie swoim pytaniem. Zapytał mnie, czy
chcę Mu służyć (dla tej misji). Ogarnął mnie strach i się zawahałam. Nie pozwoliłam, żeby to zostało napisane jak reszta innych rzeczy. Obawiałam się, że On może powiedzieć, żebym się spakowała i opuściła dom, aby wstąpić do klasztoru i zostać zakonnicą. Nie byłam gotowa, ani nie chciałam tak zrobić. Zawiodłam Go swoją nieufnością, i Jego smutek nie umknął mojej uwadze, ponieważ było to tak oczywiste w barwie Jego głosu, gdy wypowiedział te słowa: „Mogę zamieszkać w tobie pomimo twojej strasznej słabości”. Byłam bardzo nieszczęśliwa, ponieważ zawiodłam Go; z drugiej strony bałam się nieznanego. Oto dokładne słowa:

…„gdybyś miała Mi służyć, nie odkrył bym w tobie niczego poza namiętnością”. Powtórzyłam „namiętność”, nie rozumiejąc, a On powiedział: „ tak, namiętność. Czy… ” Podniosłam rękę, żeby tego nie pisać, ale usłyszałam wszystko.

Całą noc spędziłam na mysleniu o tym; potem postanowiłam zanurzyć się w nieznane i poddać się Jego Woli. Więc wróciłam do Niego z Jego pytaniem. Zapytałam Go: „Czy chcesz, abym Ci służyła?”

Natychmiast poczułam Jego radość, a On powiedział:

„chcę, bardzo tego chcę; Vassulo, chodź, pokażę ci, jak i gdzie możesz Mi służyć… pracuj i służ Mi jak teraz; bądź taka, jaka jesteś; potrzebuję sług, którzy są w stanie Mi służyć tam, gdzie miłość potrzebna jest najbardziej; pracuj jednak ciężko, bo tam, gdzie jesteś, jesteś pośród zła, niewierzących, jesteś w ohydnych głębinach grzechu; będziesz służyć swojemu Bogu tam, gdzie przeważa ciemność; nie będziesz miała odpoczynku; będziesz Mi służyć tam, gdzie każde dobro jest przemieniane w zło, tak; służ Mi pośród
nikczemności, pośród nikczemności i niegodziwości świata; służ Mi pośród Bezbożnych ludzi, pośród tych, którzy kpią ze Mnie, pośród tych, którzy przebijają Moje Serce; służ Mi pośród Moich biczujących, pośród tych, co Mnie potępiają; służ Mi pośród tych, co Mnie ponownie krzyżują i plują na Mnie; o Vassulo, jakże Ja cierpię!… staraj się i cierp ze Mną, dziel Mój Krzyż…
” (24 maja 1987).

Nauki z Bogiem trwały nadal, a rozmowy z Nim odbywały się codziennie i trwają po dziś dzień, kiedy to piszę, ponieważ powiedział, że Jego charyzmat pozostanie ze mną aż do mojego ostatniego dnia na ziemi.

Share this Page!

FacebookXWhatsAppPinterestEmail
Feedback
Your feedback has been sent.
Thanks for taking the time to tell us what you think.
Your feedback helps make the site all that it can be ... to Glorify God.
Feedback Form / Report an issue
Name
Email*
Message or Description of Issue*
SUBMIT
Na początku
„Ojcze nasz” nauczane przez naszego Stworzyciela
Napaści szatana
Bitwa między moim aniołem a szatanem
Moje oczyszczanie trwa
Szatan nadciąga znowu z różnymi napaściami
Pustynia, a potem całkowite poddanie się
Ksiądz potępia Orędzia
Ksiądz potępia Orędzia
Czy chcesz mi służyć?
True Life in God Color Magazine
Tak jakby współczesne Dzieje Apostolskie, kolorowy magazyn wypełniony jest sprawozdaniami z misji Vassuli, wraz z innymi działalnościami PżwB na całym świecie oraz różnymi naukami duchowymi z Orędzi.
ZOBACZ W SIECI
Wiadomości na skrzynkę e-mail
Co chcesz zrobić
  • Wybierz opcję
    • Skontaktuj się z nami
    • Poczytaj Orędzia
    • Posłuchaj Radia PżwB (TLIG Radio)
    • Dołącz do grupy modlitewnej
    • Zaangażuj się
Beth Myriam
PRZEKAŻ DAROWIZNĘ
Stay Connected
Thank you
for signing up
for our mailing list

Thank you for signing up for our mailing list. Your Email address has been sent to the English Newsletter team

© Copyright Vassula Rydén
Polityka prywatności
Fundacja
☩ About the Imprimatur and the Nihil Obstat
Close Sliding Bar Area
Report an Issue
  Index
Search Messages
Go to Message

mobile_menu

  • Orędzia
    • The Messages
      • Czym są „Orędzia”?
      • Read
      • Listen
      • Duchowość
      • Co mówi Kościół?
      • Back
    • Select
      • Orędzia według daty
      • Orędzia Anioła
      • Najnowsze orędzia
      • Modlitwy z Orędzi
      • Losowane orędzie
      • Wyszukiwanie
      • Back
    • By Theme
      • Unity in diversity
      • Uczczenie Matki Bożej
      • End of Times
      • Proroctwa o Rosji
      • Prophecies in the True Life in God Messages
      • Eucharist
      • Other Themes
      • Back
    • Back
  • BOOKS
    • Księgarnia
    • Pliki pdf i e-booki
    • Przeglądaj książkę online
    • Przeglądaj pierwotny rękopis
    • Niebo istnieje, ale piekło także
    • Back
  • Misja
    • Spotkania Vassuli na całym świecie
    • Pielgrzymki ekumeniczne
    • Międzynarodowe rekolekcje
    • Grupy modlitewne
    • Beth Myriam – Pomóż potrzebującym
    • Wezwanie międzyreligijne
    • „Rozpowszechniajcie Orędzia!”
    • Wiadomości
    • Back
  • Witamy na stronie Jedności Kościoła
  • Świadectwa
  • ABOUT
    • Vassula Rydén
    • Zbliżenie się mojego Anioła
    • Radio PżwB
    • Magazyn PżwB (TLIG Magazine)
    • Zdjęcia i filmy
    • Odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania
    • Kontakty
    • Inne witryny PżwB
    • Back

True Life in God – Official website

  • Orędzia
    • The Messages
      • Czym są „Orędzia”?
      • Read
      • Listen
      • Duchowość
      • Co mówi Kościół?
      • Back
    • Select
      • Orędzia według daty
      • Orędzia Anioła
      • Najnowsze orędzia
      • Modlitwy z Orędzi
      • Losowane orędzie
      • Wyszukiwanie
      • Back
    • By Theme
      • Unity in diversity
      • Uczczenie Matki Bożej
      • End of Times
      • Proroctwa o Rosji
      • Prophecies in the True Life in God Messages
      • Eucharist
      • Other Themes
      • Back
    • Back
  • BOOKS
    • Księgarnia
    • Pliki pdf i e-booki
    • Przeglądaj książkę online
    • Przeglądaj pierwotny rękopis
    • Niebo istnieje, ale piekło także
    • Back
  • Misja
    • Spotkania Vassuli na całym świecie
    • Pielgrzymki ekumeniczne
    • Międzynarodowe rekolekcje
    • Grupy modlitewne
    • Beth Myriam – Pomóż potrzebującym
    • Wezwanie międzyreligijne
    • „Rozpowszechniajcie Orędzia!”
    • Wiadomości
    • Back
  • Witamy na stronie Jedności Kościoła
  • Świadectwa
  • ABOUT
    • Vassula Rydén
    • Zbliżenie się mojego Anioła
    • Radio PżwB
    • Magazyn PżwB (TLIG Magazine)
    • Zdjęcia i filmy
    • Odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania
    • Kontakty
    • Inne witryny PżwB
    • Back